|
Wpisał: jkl
|
|
04.06.2008. |
|
Negocjacje już zaczynają się gdy ludzie wymieniają między sobą zdania i mają w tej wymianie zdań jakiś swój upatrzony cel, lub jeżeli dążą do ugody, wówczas można śmiało powiedzieć że te osoby negocjują. Człowiek czy tego chce czy nie, bierze udział w dziesiątkach negocjacji dziennie nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Biorąc pod uwagę powyższą regułę do negocjacji można zaliczyć nawet zwykłe plotki z sąsiadką w drodze do pracy. Aby negocjacje zakończyły się sukcesem nie należy dążyć do tego aby negocjator po przeciwnej stronie nic nie skorzystał, a my zyskali wszystko co zakładaliśmy przed rozmowami. Istnieje bowiem wysokie prawdopodobieństwo że taki człowiek który nic nie zyskał
a my niczym zawodowiec mamy już w kieszeni wszystko co sobie założyliśmy, zerwie z nami te negocjacje i w gruncie rzeczy wszyscy będą przegranymi.
Dzieje się tak dlatego ponieważ negocjacje to nic innego jak wymiana towaru, usług, odczuć, jednym słowem „coś za coś”. Nawet największa ciamajda negocjacyjna odczuje że coś jest nie tak gdy kolega z podwórka ma już 3 jego komiksy o „kapitanie żbiku” a w zamian żadnych korzyści. W takim przypadku „ciamajdzie” nie pozostaje nic innego jak odebrać swoje komiksy a można było temu zaradzić pożyczając chociaż jeden w zamian. Wtedy wizja nagłego oddawania całej pożyczonej kolekcji oddala się w czasie.
Tą zasadę równie dobrze można stosować w bankach gdy się ma do spłacania pożyczkę a konkretnie problemy z jej spłaceniem. Gdy dzwoni osoba z banku z informacją że zalegamy ze spłatami to już jesteśmy na etapie negocjacji. Gdy taka osoba dzwoni to lepiej powiedzieć że wpłacimy część zaległości i ją wpłacić (oddalając widmo spłacania całości od razu) niż obiecać wpłatę i na tym zakończyć. Ma to późniejszy pozytywny oddźwięk we współpracy z bankiem ponieważ osoba dzwoniąca widzi że jest skuteczna mimo iż nie została uregulowana całość a my mamy historię że jesteśmy wiarygodni mimo zaległości w spłatach pieniędzy na kredycie. Kluczem są dobre negocjacje.
|