
Od dłuższego czasu
obserwuje ludzi, nie ważne czy to w autobusie czy w sklepie – każde miejsce jest dobre i z moich obserwacji wynika że
człowiek w pewnych momentach w ogóle nie myśli a zachowuje się w 90-ciu procentach tak samo „jak tłum”.
Opiszę podróż do pracy. Praktycznie codziennie przed godziną ósmą rano widzę ludzi którzy pędzą (nie idą, tylko pędzą nie patrząc na nic - coś w stylu taktyka szarańcza) do pracy i nie są to sporadyczne przypadki.
Zakładam że ta podróż jest do pracy ponieważ zachowania które opisuję powtarzają się codziennie. Jednym z takich zachowań jest
bieganie po... schodach. Dzieje się to najczęściej w metrze gdy pracownik pędząc do pracy wychodzi z wagonu metra
na peron, dochodzi bardzo szybkim krokiem do schodów i zaczyna po nich wbiegać, nie wiem czym to jest spowodowane. Może kiedyś będzie mi dane się dowiedzieć. Drugim charakterystycznym zachowaniem jest
przechodzenie na zielonym migającym świetle przez ulicę. Nie chodzi mi o wąską uliczkę 2 pasmową bo przez taką to chyba wszyscy przechodzą na „prawie czerwonym” świetle, oczywiście po uprzednim sprawdzeniu czy nie czyha żadne niebezpieczeństwo za rogiem, ale chodzi mi o taką jezdnię co ma 6 pasów. Też nie wiem co kieruje człowiekiem że gdy zacznie migać światło a mimo tego wchodzi na pasy i przebiega przez ulicę. Takie zachowania narażają człowieka na utratę zdrowia.
Zastanawiam się
ile musi pracodawca płacić człowiekowi który biegnie po schodach metra ryzykując swoje zdrowie, lub wbiegać na jezdnię na migającym zielonym świetle aby tylko być wcześniej o te parę minut. Czy nie lepiej jest wyjść z domu na wcześniejszy autobus? Niedawno (w zeszłym tygodniu) widziałem jak na światłach kobieta poprzez to że chciała przebiec na zielonym migającym świetle prawie wpadła pod betoniarkę.
Następnym ciekawym elementem podróży do pracy jest
wyraz twarzy człowieka / pracownika w autobusie a szczególnie w metrze. Ludzie mają smutne wyrazy twarzy przechodzące w zamyślenie, nie jest to wyraz twarzy zaspanego człowieka, ewidentnie widać smutek z zamyśleniem włącznie. Kolejną zagadką jest dla mnie, że jeżeli z wyrazu twarzy można wyczytać że człowiekowi nie chce się iść do pracy to czemu wbiega po schodach i czemu przebiega przez ulice na czerwonym świetle.