|
Wpisał: jkl
|
|
22.07.2008. |
|
Są tacy ludzie którzy pracują pół miesiąca lub więcej na spłatę raty kredytu a resztę przeznaczają na różnego rodzaju opłaty. Z myślą o następnym dniu na kredyt z chęcią by się w ogóle nie wychodziło z łóżka. Taką pętlę można sobie założyć wg niniejszej instrukcji.
Idziesz do Banku, na razie uśmiechnięty i zadowolony. Bierzesz kredyt na część wymarzonego mieszkania we frankach szwajcarskich na 30lat a miesięczna spłata wynosi ok 250zł... na razie...
"Narazie" bowiem masz jeszcze
„mały” debecik na karcie kredytowej, raty za nowy super wypasiony TV LCD z Full HD i innymi bajerami o mało mówiących nazwach, pożyczkę w pracy, ubezpieczenie za samochód i kilka mniejszych wydatków. Tak więc 250zł urosło do ok 800zł na miesiąc. Pojawia się kusząca reklama „zamień kilka kredytów na jeden” - jeden lepszy. Pojawiasz się u doradcy z mniejszym uśmiechem. Herbatka na powitanie, uściski rączki, uśmiechy jak z obrazka – te wszystkie wyuczone gesty tylko po to aby zdobyć twój podpis na skrawku papieru.
Wraz z podpisem umowy stajesz się posiadaczem kredytu konsolidacyjnego już w złotówkach na ponad 25lat oraz raty w wysokości 500zł które okazały się „promocja” na kilka pierwszych miesięcy. Po pewnym czasie z 500zł/mies zrobiło się 750zł/mies samych odsetek do spłacenia (a co dopiero z kapitałem do spłacenia?) i kwota ta zwiększa się co kilka miesięcy oczywiście w górę wraz ze zwyżkami stóp procentowych. Nagle z całości kredytów które na początku wynosiły 50tyś na dzień dzisiejszy wynosi 118tyś. Fundusze - to może być rozwiązanie w tej sytuacji – jednak ktoś kto w ogóle się nie zna na inwestycjach w ogóle nie powinien się dotykać do tego typu inwestycji bowiem straty w funduszach na chwilę obecną są gigantycznych rozmiarów. Twojego uśmiechu już nie widać na twarzy. Morał z tego taki, że aby się „bawić” pieniędzmi trzeba wiedzieć jak się tymi „zabawkami” posługiwać, inaczej popłyniesz razem z innymi „pseudo biznesmenami-inwestorami”.
|